Brain Leaks #5

Dzisiaj wracam do narzekania. W sumie nie wiem czy mogę tak napisać, bo chyba od niego nie odszedłem? I wcale nie będę narzekał na pogodę, choć jak najbardziej daje (podobno) ona nam do tego powody. No może nie mi osobiście, ale od kilku osób w weekend usłyszałem utyskiwania na temperaturę. Podobno za wysoka była. Dzisiaj pada deszcz, to ludziska narzekają, że nie ma słońca. Trudno naszemu narodkowi dogodzić. W temacie pogody ja osobiście stałem w kontrze, bo słońce mnie cieszyło grzejąc moje stare kości a i deszcz dzisiaj również mnie ucieszył – może odkleją się od auta te wszystkie insekty, które się na nim rozmazały w czasie weekendu. Będzie łatwiej na myjni. Mała rzecz a cieszy.

Rozpocząłem po angielsku, o pogodzie, ale przejdźmy do sedna. Od jakiegoś czasu krąży mi po głowie hasło „zmarnowane szanse narodu polskiego”. Patetycznie to brzmi prawda? Pewnie można to jakoś „lżej” sformułować, ale ja lubię odrobinę patosu. Temat wrócił do mnie w ostatni weekend. Z jednej strony gdzieś tam wpadłem w rozmowę o Polonezie (dla młodszych – to taki polski samochód produkowany w latach 1978-2001) z drugiej przeczytałem dość obszerny artykuł o inżynierze Jacku Karpińskim, doczytując o szczegółach zawirowań wokół jego projektu polskiego komputera K-202, który mógł z naszego kraju zrobić potęgę informatyczną. Na to wszystko nakładają się moje obserwacje rynku i wypuszczania kolejnych nowych „polskich” produktów będących w rzeczywistości podliftingowanymi wyrobami chińskich fabryk. Ale może po kolei. Nie wszyscy pewnie interesują się historią Polski, a jeszcze mniej historią polskich wynalazków i wynalazców i niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że już na przełomie XIX i XX w. mogliśmy pochwalić się osiągnięciami na skalę światową. Choćby takimi jak rafinacja ropy i wynalezienie lampy naftowej (Łukaszewicz). Mało? No to dodam, że kamizelka kuloodporna, łódź podwodna, wycieraczka samochodowa czy… spinacz biurowy to też „nasi”. I to wszystko w czasach, gdy Polski nie było na mapie świata. Po odzyskaniu niepodległości wreszcie mieliśmy szansę na rozwój, niestety bardzo krótką i przerwaną przez wybuch drugiej wojny światowej. Niemniej nasi rodacy zdążyli w tym czasie wynaleźć na przykład czołgowy peryskop odwracalny czy metody zabezpieczeń antykorozyjnych. Po drugiej wojnie znaleźliśmy się pod wiadomymi wpływami. Samo to ludzi oczywiście nie złamało, mieliśmy wybitnych inżynierów (co prawda wywodzących się mentalnie z okresu II RP co miało niebagatelne znaczenie) takich jak np. inż. Nawrocki (twórca Syreny Sport) czy wzmiankowany wcześniej inż. Karpiński. Niestety system uniemożliwiał im wprowadzenie w życie swoich pomysłów. Najczęściej okazywało się, że nasze wynalazki są zbyt innowacyjne i zagrażają tym opracowanym (a najczęściej po prostu skopiowanym) przez braci ze wschodu. Wtedy przychodził z Moskwy rozkaz: wstrzymać badania, zniszczyć dokumentację, zwolnić naukowców z wilczym biletem. Zdarzało się również, że po zaprezentowaniu osiągnięć naszych inżynierów bardzo podobny produkt nagle wchodził do produkcji w ZSRR… Nie mieliśmy szczęścia w PRL-u, dziwnym trafem po transformacji też nie mogliśmy się przebić. Dość przypomnieć wynalazek niebieskiego lasera (PAN 2001) wykorzystywanego aktualnie w odtwarzaczach… tak, tak Blu-Ray. Niestety i na tym nasi rodacy nie potrafili zrobić pieniędzy, mimo, że odtwarzacze wykorzystujące tę technologię leżą na półkach sklepowych całego świata.

W ostatnich czasach coś niewiele słychać o naszych inżynierach, wszelkie inicjatywy okazują się najczęściej albo ładnie opakowanym i dopracowanym wytworem chińskich fabryk i fabryczek (co samo w sobie nie jest złe, ale bynajmniej nie jest innowacyjne) albo próbą rozdmuchania i zrobienia kasy na czymś co w najlepszym razie można nazwać składanką produktów pochodzących od różnych dostawców (Arrinera). W każdym razie w obu przypadkach nie można tych produktów nazwać polskim wynalazkiem czy nawet polskim projektem. I nie, nie jestem utopistą i wiem, że samochodu żaden wytwórca ni e produkuje od A do Z samodzielnie, bynajmniej nie o to mi chodzi. Chodzi mi o ideę, pewną myśl przewodnią. Ten przebłysk geniuszu, który pozwala zdystansować konkurencję. Tego nam brakuje. Warto by się zastanowić dlaczego? Czy to kwestia mentalności, wykształcenia czy jeszcze czegoś innego? Może to dlatego, że jesteśmy, pozwolę sobie na cytat:

Sfrustrowani, z tłustymi brzuchami
Apatyczni i zadowoleni z tego, że mamy pracę, samochód
Seks w sobotnie wieczory (na ekranie TV)
A nasze dzieci dobrze się uczą

Tego problemu nie załatwi za nasz żaden rząd, żadne regulacje i ulgi podatkowe. Ten problem musimy załatwić sami ze sobą albo przestać się żalić, że wszystko co możemy kupić jest chińskiej proweniencji.

[PATOS MODE ON] Bracia inżynierowie [PATOS MODE OFF], liczę na Was, liczę, że będziemy mieli jeszcze następców ś.p. inż. Jacka Karpińskiego. I będą mieli więcej szczęścia niż on, trafiając na dobrych partnerów biznesowych, bo w biznesie, my jako Polacy jesteśmy całkiem nieźli. Szczerze mówiąc to sam sobie życzę żebym mógł kiedyś uczestniczyć w prawdziwym polskim projekcie i z dumą umieścić na nim napis „Made in Poland” lub choćby „Designed in Poland”.



Czytaj więcej: 1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *