Brain Leaks #6

Właśnie przeszukałem Digileaks pod kątem słowa „jakość”. I ku mojemu zdziwieniu stwierdziłem, że chyba na ten temat jeszcze nie pisałem. Było coś o Biedronkach i allegro, ale tam chodziło o cenę. Jakby nie patrzeć było to powiązane z jakością… ale jakby na drugim planie. Zresztą to mniej istotne, dzisiaj chciałbym napisać może bardziej o solidności wykonania. O! To jest dobre określenie. W dawnych czasach, gdy rzemieślnik produkował coś, właściwie cokolwiek, niezależnie od tego czy były to słodycze, buty czy luksusowe samochody zależało mu na tym, żeby jego produkt był wykonany solidnie. Nawet jeśli to był prosty przedmiot, codziennego użytku. W sumie te czasy nie są aż takie odległe. Wystarczy wejść na allegro i obejrzeć przedmioty z działów antykwarycznych, choćby stare (<1960r) radia. Spójrzcie z jakim pietyzmem wykonywano ich obudowy. W dużej mierze ręcznie. Politurowano, złocono elementy czy dodawano wstawki z mosiądzu. A w latach 50-tych to już zasadniczo była produkcja masowa. Te radia produkowano w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. A wcześniej… obejrzyjcie zdjęcia aut z lat międzywojennych, ba obejrzyjcie w muzeach auta z tych lat (najlepiej w muzeum Mercedesa 😉 ). Zadziwicie się nie tylko pietyzmem wykonania (polecam obejrzeć model 540K coupe), ale również osiągnięciami technicznymi – Mercedes W125 z 1937 roku miał moc 646KM i prędkość maksymalną 320km/h. Nawiasem mówiąc, trzeba chyba było mieć niezłe pokłady odwagi, żeby takim potworem jeździć przy ówczesnych technologiach zawieszeń i hamulców. Ale wracając do naszych baranów jak mówią Francuzi. Celem producenta było wtedy produkowanie rzeczy pięknych i solidnie wykonanych. Nawet Ford T, któremu przyświecała idea cięcia kosztów i produkcja na skalę masową był autem wykonanym solidnie i co więcej – zorganizowano dla niego znakomicie działającą sieć serwisową. W tamtych czasach wytwórca bardzo często firmował swoje produkty… swoim własnym nazwiskiem. Nie bojąc się, że jego tandetnie wykonany produkt przyniesie mu wstyd. Stąd choćby wzmiankowany Ford, Porsche czy bardziej swojski H.Cegielski. A na mniejszą skalę setki tysięcy wytwórców słodyczy, butów, zegarów, zegarków, biżuterii czy sztućcy (pamięta ktoś jeszcze Norblina?). Dzisiaj większość produktów kryje się za nic nie mówiącymi nazwami a nawet firmy, których nazwy historycznie pochodzą od nazwisk wydają się zapominać o dziedzictwie swoich założycieli. Solidność wykonania w większości przypadków została odsunięta na bok – wygrały niska cena, duży obrót, globalna sprzedaż. I zasadniczo trudno się dziwić, współczesny odbiorca chce mieć więcej za coraz mniej. Rachunek ekonomiczny pokazuje, że nie da się przy tak postawionych założeniach oferować produktu najwyższej klasy. Nie dość, że nie da się go wyprodukować odpowiednio tanio to jeszcze wytwórca tak naprawdę nie może wyprodukować trwałego produktu bo inaczej konsument by go za długo używał i nie kupił następnego. A to jest warunkiem utrzymania sprzedaży na poziomie pozwalającym na utrzymanie się przedsiębiorstwa. Produkty wykonane z pietyzmem i solidnością trafiły do sfery produktów luksusowych czy kolekcjonerskich nisz. Jakość wykonania będąca kiedyś standardem, teraz stała się luksusem.

Jednak patrząc na to z boku to wbrew pozorom chyba niewiele się zmieniło. Kiedyś na wzmiankowanego Mercedesa stać było niewielu – posiadaczy ziemskich, fabrykantów, przedsiębiorców, arystokrację. Teraz jest podobnie – tanie auta trafiają do rąk „ludu pracującego miast i wsi” a luksusowymi (i bynajmniej nie chodzi o popularne modele Mercedesa) jeżdżą bankowcy, biznesmeni czy tzw. celebryci.

Jedno na co warto zwrócić uwagę to to , że cena dóbr luksusowych w stosunku do realnych kosztów ich wytworzenia znacznie wzrosła. Same koszty jako takie oczywiście również wzrosły, bo koszty pracy wzrosły, szczególnie jeśli mówimy o pracownikach odpowiednio wykwalifikowanych. Niemniej jednak przesunięcie tych produktów w sferę produktów luksusowych oraz do nisz spowodowało podniesienie marży producenckiej. W efekcie jakość produktów codziennego użytku spadła a cena produktów solidnych wzrosła czyniąc je znacznie trudniej dostępnymi dla przeciętnego człowieka. Efekt postępu jest taki, że zwiększyła się dostępność kosztem jakości. Nie wiem tylko, czy to dobrze, czy to źle?


Czytaj więcej: 1

Jedna odpowiedź do “Brain Leaks #6”

  1. . napisał(a):

    zależy jak definujesz jakość

    napewno jakość dziś jest wyższa i zmiejsza koszty patrz LEAN MANAGMENT / 6 sigma
    oczywiście pod względem braków.
    jeżeli zdeginujesz jakość fit 2 client to
    sądzę, że obecnie produkty są bardziej dopasowane pod względem upodobań urzytkowinków bo firma są bardziej nastanione na klienta. kiedyś były bardziej nastaniowe produkty. Ford wymyślił, że model T bedzie fajny i nie pytał sie klientów co myśla. Dziś teraz są ankiety itp

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *