Brain Leaks #1

„Znamy się mało… więc może ja bym powiedział parę słów o sobie – najpierw.” Pozwoliłem sobie zacząć ten felieton cytatem z klasyka, bo to i nośne i pozwoli nieco złapać klimat tego cyklu, cyklu o którego prowadzenie mnie poproszono. Mnie czyli  człowieka, który pamięta jak w surfowaliśmy (czy wtedy tak to nazywaliśmy?) na terminalach znakowych, a rozpoczęcia świadczenia przez TPSA powszechnej usługi dostępu do Internetu (przez modemy analogowe!) uznaliśmy za rozpoczęcie nowej ery. W związku z tym, że z branżą jestem związany od prawie zawsze, cała ewolucja sprzętu, oprogramowania czy wreszcie Internetu wydarzyła się na moich oczach, a często również przechodząc przez moje ręce. Tak… najstarsze generacje sprzętu jaki montowałem miały procesory 8086 i 286 a następne przechodziły już przez moje ręce w ilościach tak dużych, że nie dałbym rady policzyć złożonych PC-tów.  A później przyszły sieci, upowszechnił się Internet a ja gdzieś tam usłyszałem sławetny slogan SUN-a: „Dopiero sieć to komputer” i już wiedziałem, że to właśnie tędy prowadzi DROGA. I tak już zostało.

Mam nadzieję, że te kilka zdań rzuca nieco światła na to z kim macie do czynienia. Z człowiekiem, który coś tam widział, coś tam wie… a w jaki sposób to ocenia to pokażą te felietony. Zapewniam, że będzie trochę śmiesznie, trochę strasznie a czasami pewnie złośliwie i cynicznie. Pamiętajcie zatem, że te teksty to często będzie krzywe zwierciadło, zniekształcające i przekoloryzowujące… ale tylko po to aby jakieś aspekty pokazać dobitniej. To tyle tytułem przydługiego wstępu, który wykorzystał połowę zaplanowanej wierszówki. Był niestety konieczny, jeśli nie z waszego punktu widzenia, to na pewno z mojego – lubię gdy wszystko jest poukładane.

Tekst powstaje na przełomie roku więc naturalnym jest napisanie kilku słów na ten temat. Napiszę zatem o tym, że zawsze fascynowały mnie cezury. Składamy sobie życzenia szczęśliwego nowego roku, aby był lepszy od tego starego. Czy naprawdę ktoś wierzy, że taka data coś zmienia? Że nagle jak pod dotknięciem czarodziejskie różdżki świat się zmieni i budząc się pierwszego stycznia zobaczymy Nowy Lepszy Świat? „Nie wydaje mnie się” – że pozwolę sobie na jeszcze jeden cytat. Wręcz uważam, że taka cezura jest często zła – zauważam, że ludzie często pod koniec roku przestają się starać, odpuszczają bo czekają na Nowy Rok po którym nastanie nowy lepszy czas i wszystko podobno będzie łatwiejsze. Niestety nie moi drodzy. Zmiana jest procesem długotrwałym, nie następuje z chwili na chwilę i nie następuje samoczynnie. Jeśli coś ma się zmienić to muszą nastąpić czynniki, które to zmienią, a w naszym życiu najczęściej to my te czynniki kreujemy. Także bracia i siostry rodacy – jeśli nowy rok ma być lepszy to zakaszmy rękawy i uczyńmy go lepszym – kształt świata zależy od nas. A to czego sobie powinniśmy życzyć to chęci, energii i wytrwałości. I motywacji, tak wzajemnej jak i samomotywacji.  Oczywiście istnieją czynniki na które nie mamy wpływu, ale mówiąc szczerze to to na co nie mamy wpływu pozostaje nam przyjąć jako zmienną w kalkulacji, jak to mawiał mój wychowawca z podstawówki – nie ma sensu się kopać z koniem. Wkalkulujmy te elementy w nasze działania i bądźmy jak żeglarze wykorzystujący zmienny wiatr. Czasami trzeba przeczekać, zmienić nieco kierunek czy prędkość, ale zawsze zdążać do obranego celu. Ups, zacząłem wpadać w patetyczny ton, dobrze że nie domieszałem do tekstu Boga i Ojczyzny. Na całe szczęście udało się ominąć te tematy bo zaczynać należy od rzeczy małych, od samego siebie. Kończę bo zaraz jeszcze Dalejlama mi się załaduje do tekstu – te wszystkie hasła o kropli drążącej skałę i tak dalej. Wiecie o co chodzi… Zatem życzę wam na już i na teraz abyście potrafili określić swój cel i znaleźli w sobie i w swoim otoczeniu motywację i wsparcie aby do tego celu zdążać. No i oczywiście dobrej zabawy w Sylwestra!


Czytaj więcej: 1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *